Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
5. Home Sweet Home.

Navigation:

Odwiedziło: 10741 osób
Księga Gości
Dodaj mnie do ulubionych

Odcinki:

#1. Give a thing
and take a thing.


#2. Żale i nostalgie.

#3. Our flight doesn't
have a pilot.


#4. Crazy day out.

#5. Home Sweet Home.

#6. A Bad Morning To
You. Troublemakers.


#7. Heart GPS.

#8. Emotional
Rollercoster.


#9 ¿Qué está pasando conmigo?

#10 Discover my feelings.

#11 The Prince.

Bohaterowie:



xxx
xxx
xxx
xxx
Welcome,
to chaotic heaven


5. Home Sweet Home.

 

 

Słońce zdawało się mieć dość swojej dniówki i zaczęło powoli chować się za linią horyzontu. Vicky spojrzała na zegarek w telefonie i mimowolnie się skrzywiła.
- Która godzina? – zapytała Agnieszka, widząc minę koleżanki.
- Dochodzi 20, co oznacza, że śpimy dziś pod mostem… - odpowiedziała jej zrezygnowanym głosem Victoria.
- Jesteśmy tragiczne, zeszłyśmy prawie cały Madryt i nie znalazłyśmy nic co by nam odpowiadało. – Lena miała minę cierpiętnicy. Idąc nie spoglądała przed siebie, tylko na swoje zmarnowane stopy.
- Nie nasza wina, że jak właściciel ostatniego mieszkania zobaczył cię bez butów, w podziurawionych rajstopach to się rozmyślił na przedbiegach. – Aga spojrzała na Lenę z wyrzutem.
- Tak, jasne, zwal teraz wszystko na mnie! – Lena zmroziła Agnieszkę spojrzeniem, po czym westchnęła głośno.
- Dziewczyny, nie ma co się kłócić, musimy coś wymyślić i to szybko, zanim zastanie nas noc. Najpierw jednak radze żebyśmy poszły z powrotem do kawiarni po nasze walizki. – Victoria wyciągnęła ponownie telefon i wybrała numer Juana (kelnera, u którego dziewczyny zostawiły swoje tobołki, przed wyprawą).
- Jasne, nie mamy innego wyjścia… - bąknęła prawie do siebie Agnieszka spoglądając na mapę w poszukiwaniu drogi powrotnej do „La Rosa Pequeña”.
- Moje nogi… moje biedne nogi, poharatane, obolałe i brudne. Oficjalnie ogłaszam ten dzień najgorszym w tym roku kalendarzowym… - Lena teatralnie pociągnęła nosem po czym schowała twarz w dłoniach nie przerywając marszu.
- Ty lepiej uważaj, bo dopiero przyjechałyśmy, może nas spotkać nawet coś gorszego. Lena patrz przed siebie jak leziesz!! – Agnieszka szturchnęła koleżankę w ramię widząc, że zmierza wprost na znak drogowy.
- Daj mi utonąć w mej depresji! – odwarknęła jej Lena, posłuchała jednak rady Agi i podniosła wzrok, tym samym umykając przed czołową kolizją ze znakiem oznajmiającym, że tu nie wolno parkować.
- Jakbyś tak w niego walnęła głową to by cię momentalnie zaparkowało. I co? I dostałabyś mandat! – Vicky czekając aż Juan odbierze, dorzuciła inteligentną uwagę do rozmowy dziewczyn, na co obydwie Lena z Agnieszką zaczęły się śmiać.




***



- Oh, Juan, cześć! Tu Victoria, tak, ta, która zostawiła u ciebie walizki. – Vicky zaczęła rozmawiać z kelnerem przez telefon.
- To pewnie zna więcej dziewczyn o imieniu Victoria… - skomentowała z przekąsem Lena.
- Tak, jesteśmy już w drodze powrotnej, będziemy za jakieś… - Vicky spojrzała na Agnieszkę, skarbnicę wiedzy wszelkiej.
- Trzydzieści minut. – Odpowiedziała jej Aga, a Vicky powtórzyła to chłopakowi.
- No to super, do zobaczenia w takim razie. – Victoria uśmiechając się sama do siebie zakończyła rozmowę.
- No i co się tak szczerzysz? – skomentowała Agnieszka, widząc rozanieloną minę Vicky. – Już zapomniałaś o granatowym ferrari? – dodała nie kryjąc rozbawienia.
- NIGDY! O nim zawsze będę pamiętać, ale wiesz marzyć o tym chłopaku to tak jakby mieć nadzieje, że pewnego dnia przyjedzie po ciebie książę na białym rumaku… w tym przypadku koń jest granatowy. - Vicky westchnęła – A po drugie wcale się nie szczerze, tylko uśmiecham uroczo! – Victoria wystawiła Agnieszce język.
- Co do księcia na białym koniu to całkowicie się z tobą zgadzam, ten facet to nie nasza liga. To tak jakby pijaczyna, bum czy żebrak, chciał się dostać na przyjęcie do loży vipów. – Aga rozłożyła bezradnie ręce i pokręciła głową. – Nie masz najmniejszych szans. – dodała.
- Hej! Czyżbyś porównywała mnie do pijaka?! Ty perfidniku! Zamorduje cię! – Victoria pociągnęła Agę delikatnie za kosmyk włosów, na co koleżanka plasnęła ją w twarz mapą.
- Dzieci, przestańcie się bić. Bo ciocia Lena się za was wstydzi. – Lena pokazała palcem grupkę chłopaków chichoczących na widok Vicky i Agi.
- No i patrz, to wszystko twoja wina. – skomentowała Agnieszka czerwieniąc się.
- Jasne, jak zawsze. Dobra, nie ważne, daleko jeszcze? – Victoria skupiła się na wyświetlaczu swojego telefonu, usilnie starając się nie zaczerwienić.
- Już prawie jesteśmy. – bąknęła Agnieszka chowając twarz za „ścianą” mapy.




***




           Dziewczyny nie miały zamiaru przyznać się Juanowi, że nie znalazły mieszkania. Nie wiedziały gdzie będą spać, ale duma okazała się być silniejsza niż perspektywa spędzenia nocy w parku czy pod mostem. Z głupawymi i sztucznymi uśmiechami podziękowały kelnerowi za przechowanie walizek i wymaszerowały dumnie z kawiarni. Kiedy zniknęły już za rokiem ich marsz przerodził się w powolne człapanie, a i zmęczeniu pozwoliły dać o sobie znać.
- Jesteśmy nienormalne. – Skomentowała Lena.
- Powiedz mi coś nowego… - bąknęła Aga.
- Mogłyśmy mu powiedzieć, że nic nie znalazłyśmy, może ma jakichś znajomych, którzy wynajmują mieszkania…albo coś. – Victoria nadal nie mogła się nadziwić ich głupocie.
- No to wróć i go zapytaj. – Agnieszka spojrzała na Vicky błagalnym wzrokiem.
- Dlaczego ja? – Vicky się naburmuszyła.
- To twój znajomy, nie nasz. – Aga wystawiła koleżance język.
- Nie ma mowy. – Victoria zastanawiała się właśnie czy aby na pewno jest zdrowa psychicznie.
- No to nie. – Agnieszka położyła swoją walizkę na środku chodnika, ułożyła się na niej wygodnie i zamknęła oczy. – Dobranoc. – dodała.
- Słoneczko ci przygrzało za mocno w główkę? – Vicky spojrzała na koleżankę z niedowierzaniem.
- No co? I tak nie mamy gdzie spać, a ja jestem mega zmęczona. – Aga zaczęła chrapać głośno na co Lena mimowolnie się roześmiała.
- To jest tragiczne, nie śmieszne. – Vicky położyła dłoń na czole starają się nie zaśmiać.
- A ja mam pomysł! – Rzuciła nagle Lena.
- Jaki znowu pomysł? – Victoria usiadła na swojej walizce spoglądając na Agnieszkę, która teraz obscenicznie obróciła się na brzuch, wypinając przy tym 4 litery ku górze, nadal leżąc na walizce i udając, że śpi.
- Czy mieszkanie numer 15 coś wam mówi? – Lena spojrzała na koleżanki.
- Kpisz czy o drogę pytasz? – Burknęła Agnieszka, nadal leżąc w pozycji horyzontalnej na swojej walizce.
- A mamy inne wyjście? Lena ma racje. – Vicky poparła pomysł powrotu do budynku, w którym mieszkała urocza kobieta z jaszcze bardziej uroczym tatuażem na ramieniu.
- No to krzyżyk na drogę, bon voyage, ciao amigas, bye bye. – Agnieszka podniosła rękę i pomachała koleżankom.
- Mądre to, to nie jest. – Vicky szepnęła Lenie do ucha i pokręciła głową ze zrezygnowaniem.
- Słyszałam! – warknęła Agnieszka, na co Lena i Victoria parsknęły śmiechem.
- No to pa kochana, niech ci tyłeczek nie zamarznie. Noce są ciepłe, więc powinno ci się dobrze spać. - Lena nadal śmiejąc się zrobiła kilka kroków naprzód.
- Ej a ty chociaż wiesz gdzie idziesz? – Z rozbawieniem spytała Vicky.
- Hm, no teges… nie za bardzo :D
- Ej Boże, Boże, z kim ja się zadaję. – Victoria wyciągnęła mapę, odszukała na niej adres i podniosła palec wskazujący ku górze. – No to na podbój wszechświata! – stanęła w pozycji Statuy Wolności.


Lena z Victorią zaczęły się powoli oddalać, zostawiając Agnieszkę w tyle. Kiedy dziewczyna zorientowała się, że naprawdę odchodzą, podniosła się z walizki i pędem dołączyła do koleżanek.
- Nie powiem jakie jesteście bez serca! Foch. – warknęła na dziewczyny.
- Sama chciałaś zostać, wiec nie marudź. – odpowiedziała jej rozbawionym głosem Vicky.



***




Po 20 minutach marszu, dwóch przesiadkach z autobusu do autobusu, święta trójca dotarła do okazałego budynku, w którym już dziś witały. Nie mogły się nadziwić, że naprawdę są zmuszone tu zamieszkać.
- Tylko dopóki nie znajdziemy czegoś lepszego… - Powiedziała jakby w odpowiedzi na ich myśli Victoria.
- Bylebyśmy dożyły do tego momentu. – Bąknęła Agnieszka.
Dziewczyny weszły do budynku, a tam powitał ich okrzyk zdziwienia recepcjonistki, która właśnie stała na krześle podlewając kwiatki wiszące na jednej ze ścian, pomiędzy obrazami pokaźnych rozmiarów.
- No nie wierze. Wróciły panie! – kobieta zeszła z krzesła i z prędkością światła przetransportowała się do dziewczyn, przyglądając im się ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Jakby to powiedzieć, nie miałyśmy innego wyjścia. – Zdecydowała się na szczerość Agnieszka.
- No tak, rozumiem. Może jednak nie będzie wam u nas tak źle. – recepcjonistka uśmiechnęła się do dziewczyn, po czym weszła za pokaźną ladę i zadzwoniła do kogoś. Po chwili w holu pojawił się młodo wyglądający blondyn.
- Witam panie. – Uśmiechnął się czarująco do dziewczyn i spojrzał na recepcjonistkę. – Czyżby te urocze młode damy były naszymi nowymi lokatorkami? – dorzucił.
- Tak Antonio, proszę pomóż paniom wynieść walizki do mieszkania nr 15. Ja w tym czasie poszukam dodatkowych kluczy. – kobieta uśmiechnęła się do chłopaka i zniknęła za drzwiami prowadzącymi na zaplecze. Dziewczyny spoglądały jednak na drugą, lekko zaszokowane sytuacją w jakiej się znalazły.
Chłopak był w stanie wsiąść jedynie dwie walizki naraz, zatrzymywał się co jakiś czas, aby złapać oddech. Usilnie starał się nie pokazać po sobie, że przegrywa walkę z ciężarem.
- Daj pomogę. – Victoria uśmiechnęła się do chłopaka,  chwytając za rączkę jedną z walizek.
- I ja. – Lena stanęła po drugiej ręce Antonia i chwyciła torbę, pomagając chłopakowi w niesieniu.
- Oj, to moja praca, dam sobie radę. – Anto zarumienił się, wyglądało na to, że nikt wcześniej mu takiej pomocy nie oferował.
- Nie ma o czym mówić, to nasze walizki ważą tonę dwieście, więc musimy pomóc. – odpowiedziała Vicky i już razem z Antoniem wynosiły tobołki.
- A ja sobie pląsam swobodnie do góry, bez ciężarów. – Agnieszka zaśmiała się triumfalnie.
- Ty będziesz pląsać za chwilkę powrotem na dół po swoją walizę, bo my z nowym kolegom mamy zamiar się teraz napić herbaty. – bąknęła Victoria przedrzeźniając Agę.
- Okropna jesteś. – skomentowała Agnieszka.
- Proszę, pląsaj, bez zbędnych komentarzy. – Victoria przewróciła oczami a Lena z Antoniem się roześmiali.
W końcu wszyscy dotarli pod drzwi z numerem 15. Anto otworzył i zaprosił dziewczyny do środka. Ku zdziwieniu każdej z osobna, ich nowe lokum było całkiem przytulne. Urządzony w miarę nowocześnie salon połączony był z aneksem kuchennym. Na środku stał spory plazmowy telewizor a przed nim kanapa we fiołkowym kolorze. Ściany pomalowane były na biało, po prawej stronie znajdowały się drzwi prowadzące do łazienko/ubikacji, po lewej natomiast trzy pary drzwi do trzech niewielkich sypialni. Zaraz za telewizorem znajdowały się spore drzwi, które teraz uchylone prowadziły na balkon. Dziewczyny uradowane zaczęły biegać od pokoju do pokoju, oglądać wszystko dokładnie. Antonio stał oparty o jedną ze ścian i z uśmiechem przyglądał się ekscytacji jaka ogarnęła nowe lokatorki.
- Chyba się zaraz popłaczę! – Lena rzuciła się Antoniowi na szyję a ten wyprostował się momentalnie, zaskoczony nagłym uściskiem.
- Cieszę się, że wam się podoba. – Bąknął Anto oblewając się rumieńcem.
- No to herbatka? – Vicky znalazła włącznik światła w kuchni i postawiła wodę w czajniku elektrycznym, który stał zaraz obok niewielkiej, uroczej lodówki.
- Jasne! – pisnęła Agnieszka.
- Ty potworze pląsaj na dół po swoja walizkę! – Vicky warknęła, na co Aga zrobiła minę zbitego psiaka.
- Ja przyniosę!! – Antonio zdobywając pretekst żeby uwolnić się z uścisków Leny uciekł momentalnie na dół.
- Idź mu pomóc. – Nakazała Vicky.
- Ale, ale… - Aga starała się wykręcić.
- Nie ma, że ALE, ktoś w tym mieszkaniu musi wprowadzić dyscyplinę. Nie będziecie sobie tak chodzić samopas. – Vicky uderzyła pięścią w stół po czym roześmiała się radośnie.
- Mam nadzieje, że żartujesz. – Skomentowała Lena i też się roześmiała.


***




Dziewczyny już na dobre rozgościły się w nowym lokum. Lena momentalnie zajęła łazienkę urządzając sobie gorącą kąpiel, cieszyło ją, że jest wanna a nie prysznic. Agnieszka włączyła telewizor i położyła się wygodnie na kanapie a Victoria wyciągnęła ze swojej walizki zestaw pięciu kubków, zrobiła herbatę dla czterech osób, a kiedy Antonio wrócił z walizką Agi zaprosiła go na mały poczęstunek składający się z ciastek i herbaty. Chłopak poinstruował ją gdzie w okolicy można zrobić dobre i tanie zakupy i uprzedził, że sąsiedzi mają w zwyczaju kłócić się i hałasować, na co Vicky odpowiedziała mu tylko krzywym uśmiechem. Zanim się obejrzeli wybiła 22. Lena wylazła po godzinie z łazienki owinięta samym ręcznikiem.
- Halo, ziemia do Leny. Nie jesteś sama. – Vicky spojrzała z ukosa na koleżankę, a Antonio czerwieniąc się utkwił wzrok w swoim kubku. Lena jakby nie widząc problemu uśmiechnęła się i weszła do wybranej przez siebie sypialni.
- Nic nie szkodzi i tak już muszę iść, dziękuję bardzo za ciastka i herbatę. Proszę, to dodatkowe klucze dla każdej z was.– Anto uśmiechnął się promiennie wręczając Vicky trzy kopie kluczy do mieszkania, pożegnał się, pomachał Adze, która już prawie spała na kanapie i wyszedł z mieszkania.
Vicky wzięła głęboki wdech ulgi i zabrała się do badania pozostałych dwóch sypialni. Wybrała tę po środku. Po lewej zadomowiła się już Lena, więc Agnieszce została ta po prawej. Niestety sama zainteresowana smacznie już spała na fiołkowej kanapie przed telewizorem.
- I kto teraz wygląda jak pijak? – bąknęła Vicky naciągając koc na śpiącą Agę, poczym wyłączyła gadające pudło i wniosła swoje tobołki do wybranego przez siebie pokoju. Dziewczyny wycieńczone po dniu pełnym wrażeń szybko poddały się zmęczeniu. Agnieszka spała smacznie na kanapie a Lena i Victoria w swoich pokojach. Sen przyszedł niespodziewanie szybko do każdej z nich. Nieświadome co przyniesie nowy dzień spały błogo.

 


Głosuj (4)

Eboniczek 19:26:38 19/12/2010 [Powrót] Komentuj


Dzięki. I nawzajem. ;3
Tosia. 14:30:23 27/12/2010
http://tosiaa.wjo.pl/ IP: zalogowany

Kiedy kolejny rozdział?? Wiem, że artysty się nie ponagla, ale umieram z ciekawości.
Cathie1996 12:10:08 26/12/2010
http://wedrujac-jako-ostatnia.wjo.pl/ IP: zalogowany

Nowy rozdział u mnie :) zapraszam
czlowiek-i-wampir.blog4u.pl
Werasme 00:44:51 26/12/2010
brak www IP: 78.154.71.214


Podstrona: *1* / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10