Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
3. Our flight doesn't have a pilot.

Chaotic Heaven

:: chaotic-heaven ::

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj mnie do ulubionych

księga gości

  1. Księga Gości 8
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar

3. Our flight doesn't have a pilot.

Dzień wylotu nadszedł niespodziewanie szybko, dziewczyny uporały się z łzawymi pożegnaniami i obietnicami pisania oraz dzwonienia do znajomych. Każda z nich czuła, że ten wyjazd zmieni ich życie. Bały się, były podekscytowane i szczęśliwe. Wszystkie trzy wyruszyły z lotniska w Balicach o równej 17, lot nie był opóźniony a i odprawa minęła szybko i sprawnie. Zasiadły wygodnie w samolocie, Victoria koło Leny a Aga za nimi, ponieważ siedzenie obok Leny było zajęte już przez kogoś innego.Lena z Agą, rozmawiały z podekscytowaniem w głosach, a Vicky wpatrywała się spięta w szybę, nie mówiąc ani słowa.
- Co jest mała? – Lena zerknęła na Victorię z zaciekawieniem. – Wyglądasz co najmniej niewyraźnie. – dorzuciła uśmiechając się do koleżanki.
- Wszystko ok, to tylko nerwy przed opuszczeniem ojczyzny.. – Vicky wymusiła uśmiech a Lena spojrzała na nią podejrzliwie.
- Na pewno?
- Tak, tak, na pewno. – Victoria machnęła niedbale dłonią poczym znowu zamilkła a Lena nadal mierzyła ją wzrokiem.
W końcu wszyscy pasażerowie zasiedli już na swoich miejscach, stewardessy zaczęły instruować podróżnych i wygłaszać regułki dotyczące bezpieczeństwa na pokładzie. Kiedy rozległ się pierwszy warkot silnika samolotu, Victoria pisnęła cicho a Lena momentalnie na nią spojrzała.
- Nie mów mi, że to Twoja pierwsza podróż samolotem..? – Lena starała się nie zaśmiać.
- Jakby ci to powiedzieć… tak. – Vicky spojrzała na Lenę ze łzami strachu w oczach.
- No nie mogę! Trzeba było wcześniej mówić.
- Teraz to już po ptakach… - Vicky pobladła kiedy poczuła, że samolot zaczyna się ruszać.
- Tylko bez paniki, spokojnie, jeszcze nawet nie wzbiliśmy się w powietrze. – Lena starała się uspokoić koleżankę.
- Wiem, wiem, jestem spokojna, jestem spokojna…jestem spokojna. – Vicky chwyciła rękę Leny w żelazny uścisk, na co Lena skrzywiła się z bólu.
- Spokojnie. – Lena spojrzała na Vicky, starając się nie zwracać uwagi na ból swojej miażdżonej dłoni :D Kiedy samolot uniósł się z płyty lotniska Victoria krzyknęła na cały regulator. Wzrok wszystkich pasażerów momentalnie skupił się na dziewczynach. Krzyk Victorii szybko przerodził się w głośne zawodzenie i płacz.
- UMRZEMY ! WSZYSCY UMRZEMY!! ROZBIJEMY SIĘ !! TO JUŻ KONIEC !! – płakała drąc się jak stare prześcieradło i miażdżąc dłoń Leny coraz bardziej. W końcu Lena nie wytrzymała i też zaczęła krzyczeć.
- MOJA RĘKA!!! BOLI, CHOLERA BOLI!!!!!! – starała się wyszarpnąć dłoń z uścisku Vicky. Stewardessy momentalnie podbiegły do dziewczyn  starając się opanować sytuację, ale dopóki Vicky sama się nie uspokoiła krzyki nie ustały. Po około 20 minutach najwidoczniej się zmęczyła wrzaskami i zamilkła, na co w samolocie rozległ się przeciągły odgłos ulgi reszty pasażerów :D Lena wykorzystała sytuację, odzyskała panowanie nad własną dłonią i zaczęła ją skrupulatnie masować. Stewardessy zmęczone całą akcją odetchnęły z ulgą, jedna usiadła na ziemi a druga oparła się o jeden z foteli.
- Jak się pani czuje? – bąknęła ta, która siedziała na ziemi.
Vicky nie odpowiedziała, spojrzała tylko na nią z wyrzutem. Stewardessa nie wiedząc co myśleć o reakcji dziewczyny, uśmiechnęła się tylko zakłopotana.
- Proszę mi przynieść coś na sen. – bąknęła Vicky.
- Oh, tak, tak, już podaję. – Stewardessa momentalnie podniosła się z ziemi i pobiegła po tabletki na senne.
- To może ja  przyniosę wodę. – druga udała się w ślady koleżanki z branży.
Niektórzy pasażerowie nadal spoglądali z zaniepokojeniem na dziewczyny. Vicky dostała tabletki od jednej z stewardess, wzięła je pośpiesznie i po 10 minutach spała już jak bobasek. Lena natomiast nadal gładziła swoją zmaltretowaną dłoń, kiedy ból w ręce prawie ustał, przypomniała sobie o Agnieszce, która od jakiegoś czasu milczała jak zaklęta na tylnim siedzeniu. Lena „zdrową” dłonią odpięła pas i odwróciła się do Agi, a to co zobaczyła sprawiło, że wybuchła niekontrolowanym śmiechem. Agnieszka przyciśnięta do szyby przez masywne cielsko pasażera śpiącego obok, ledwo oddychała.
- Nie zniese tego! Aparat, aparat! Gdzie jest mój aparat?! – Lena śmiała się histerycznie z niedoli koleżanki, szukając aparatu po torebce.
- Nawet się nie waż! – warknęła Agnieszka, starając się odepchnąć od siebie grubasa, oczywiście bez większych efektów. W tym czasie uradowana Lena znalazła aparat i ku niezadowoleniu Agnieszki, trzasnęła uroczej parze kilka fotek.
- Pięknie razem wyglądacie, uroczo wręcz. – Lena nie mogła opanować śmiechu a grubasek nadal śpiąc jak kamień, zarzucił właśnie masywną rękę na biedne, filigranowe ciałko Agnieszki.
- Ał…kurde! – Aga, choć z natury miła i dobroduszna, tym razem nie wytrzymała i z całej siły popchnęła grubaska na osobę śpiącą po jego lewej ręce. Uwolniła się tym samym z pod jego masywnego ciała i łapczywie złapała kilka głębokich wdechów powietrza. Natomiast pasażerka, która spała po lewej stronie grubego mężczyzny wydała z siebie krótki dźwięk niezadowolenia.
- No na reszcie! A teraz oddawaj ten aparat i kasuj te foty! – Aga starała się złapać (zdrową :D) rękę Leny.
- Nie ma bata kochana, opublikuje to na moim myspace, facebooku, twisterze i wszędzie gdzie się da i jak się da! – Lena wystawiła koleżance język a Aga opadła na siedzenie z wielkim fochem.


Reszta lotu minęła w miarę spokojnie, pomijając fakt, że po wylądowaniu, stewardessy nie mogły dobudzić Vicky, która wpitoliła 3 tabletki nasenne naraz. Jeden z pilotów poświęcił się dla sprawy, wziął dziewczynę w swe silne, męskie ramiona :D i wyniósł z samolotu. Lena z Agnieszką całe czerwone szły potulnie jak owieczki za nimi, a pilot bez ani odrobiny skrępowania maszerował dumnie ze śpiącą Vicky w swych objęciach. Większość z pasażerów lotu Kraków-Madryt, prosiła w duchu Boga, żeby nigdy więcej nie pozwolił im lecieć w towarzystwie tej walniętej krzykaczki ;)
Wszyscy powoli się rozchodzili, niektórzy witani przez rodziny, inni przez przyjaciół a nasze dziewczyny miały tylko siebie. Victoria w drodze po walizki ocknęła się nagle, otwierając szeroko oczy, spojrzała na twarz przystojnego mężczyzny. Kiedy zorientowała się, że jest niesiona przez pilota, momentalnie zrobiła się czerwona jak burak.
- O, dzień dobry bardzo. – Pilot puścił jej oko i uśmiechnął się.
- A no, dobry, dobry.. – Vicky gapiła się w faceta jak w obrazek.
- Ok, Vick przestań się już ślinić, bo zabrudzisz panu mundur… :D – Lena uśmiechnęła się zalotnie do pilota, a Victorii wystawiła język.
- Kto się ślini, ten się ślini. – Victoria zmroziła koleżankę spojrzeniem a ta zaśmiała się radośnie.
- Jak się pani czuje? – pilot patrzył na Victorię zaniepokojony, nadal trzymając ją na rękach.
- Ah, no jeszcze słabo, słabo… - Vicky udawała obłożnie chorą :D
- Kłamie jak z nut. – Aga spojrzała na Victorię ukosa i też zaczęła się śmiać.
- Hej! I Ty Brutusie przeciwko mnie?!
- No to może, spróbuje pani już stanąć? – pilot nie krył rozbawienia.
- Aj, no nie wiem. – Victoria położyła dłoń na czole i zamknęła oczy.
- Co za symulant. – Lena przewróciła oczami.
- Nafaszerowały mnie na pokładzie, jestem słaba. – Vicky położyła głowę na ramieniu pilota a dziewczyny znowu się roześmiały.
- Dobra kaleko, weźmiemy ci walizki a ty stawaj na nogach w końcu! – Lena puściła oko pilotowi i razem z Agą poszły odebrać bagaże, zostawiając Vicky z mężczyzną.
- No to jak? Próbujemy stanąć na nogach? – pilot uśmiechał się do dziewczyny promiennie.
- Dobrze, ale proszę mnie asekurować, bo nie wiem czy będę w stanie stać o własnych siłach. – Vicky postawiła ostrożnie nogi na podłodze i po chwili opadła bezwładnie na pilota, a ten pochwycił ją delikatnie w pasie.
- Oj, ostrożnie. – szepnął jej do ucha a pod Vicky tym razem naprawdę ugięły się kolana ;)
- Już mi lepiej, dziękuję. – Vicky nadal trwała w ramionach pilota i nie zamierzała się z nich jeszcze oswobodzić. Stali tak przez dłuższą chwilkę bez słowa, Vicky czuła jego oddech na szyi co sprawiało jej niewiarygodną przyjemność (mała rzecz a cieszy ;P), jemu też chyba się podobało bo się nie sprzeciwiał.
- EKHM !
Niestety piękne chwile nigdy nie trwają wiecznie. Dziewczyny wróciły obładowane walizkami i stały wlepiając wzrok w samolotowy romans, który rozgrywał się na ich oczach.
- Ja bardzo proszę, nie przy świadkach, jak chcecie to wynajmijcie pokój, albo coś. – skwitowała Lena bez ogródek i roześmiała się radośnie. Pilot speszył się trochę i wypuścił Vicky z objęć, ta nie przygotowana na samodzielne stanie zatoczyła się niebezpiecznie, ale na szczęście się nie przewróciła.
- Miło mi było. – Pilot uśmiechnął się przyjaźnie czerwieniąc się uroczo.
- Ah, mi też… - Vicky patrzyła na mężczyznę maślanymi oczkami.
- O Boże co za maślak :D – Lena szepnęła do Agi i obydwie parsknęły śmiechem.
- Do widzenia paniom. – posłał dziewczynom kolejny uśmiech i zaczął się powoli oddalać, kiedy zniknął za zakrętem na twarzy Vicky wymalował się zawód.
- CO? Do widzenia?! I tyle? – Vicky tupnęła nogą zaskoczona. – to wszystko przez was! Zapamiętam wam to, zmarnowałyście mi taką szansę! – Vicky spojrzała na dziewczyny wzrokiem seryjnego mordercy.
- Nie marudź kobieto, wiele rybek w oceanie. Znajdziesz lepszego. – Aga puściła Vicky oko.
- I to mnie miało niby pocieszyć? – Victoria teatralnie pociągnęła nosem.
- Agnieszka ma rację, facet nie zając nie ucieknie. – dodała Lena.
- Nie? A ten pilot to co właśnie zrobił? Zwiał mi z przed nosa. – Vicky poczłapała do dziewczyn zawiedziona i przechwyciła od nich swój bagaż.
- Co za maruda i ja mam z nią mieszkać? Odmawiam! – Lena wystawiła Victorii język i wszystkie trzy roześmiały się radośnie. – a tak w ogóle toooo, mam super zdjęcia z samolotu, Agi i jej męża :D – dodała nadal się śmiejąc, na co Aga przewróciła oczami.
- Co? Jakiego męża? Co przespałam? – Vicky wyraźnie się ożywiła a Lena wyciągnęła z torebki aparat i pokazała jej fotki Agnieszki i grubaska z samolotu.
- Lena, masz talent fotograficzny, to ci trzeba przyznać. – Vicotira prawie płakała ze śmiechu, widząc zdjęcie Agnieszki przypartej do okna samolotu - a Ty Agusia na modelkę, koniecznie –dodała z promiennym uśmiechem.
- Ładnie to tak nabijać się z cudzego nieszczęścia? – bąknęła Aga i spojrzała na koleżanki z ukosa.
- Nie, ale my jesteśmy perfidne z natury :D – Lena roześmiała się radośnie.

 

***


Dziewczyny z lotniska udały się do pobliskiego kiosku, kupiły masę gazet, w których były ogłoszenia o mieszkaniach do wynajęcia. Poczym poszły do kameralnej kafejki o uroczej nazwie „La Rosa Pequeña” (co oznacza „Mała Róża”), aby tam przejrzeć dostępne oferty. Musiały znaleźć lokum dziś, ponieważ nie widziało im się spać na dworcu, ulicy czy w parku. :P Zabrały się więc do skrupulatnego przeglądania gazet. Po chwili do stolika podszedł młody, czarnowłosy, ciemnooki kelner.
- Witam panie, czym mogę dziś służyć? – uśmiechnął się do dziewczyn.
- Och tak, jest wiele spraw, w których mógłbyś mi służyć… - szepnęła prawie do siebie Vicky, siedząca obok niej Agnieszka to usłyszała i szturchnęła koleżankę w ramię.
- Poproszę gorącą czekoladę, koleżanka Colę – Aga wskazała na Lenę – a ta druga…coś na uspokojenie. – Aga szturchnęła Vicky ponownie.
- Na uspokojenie? – kelner spojrzała na dziewczyny pytająco.
- Herbata z cytryną dla mnie. – Vicky westchnęła – nie zwracaj uwagi na moje koleżanki, są zmęczone po podróży. – dodała patrząc na Agę z wyrzutem. Kelner uśmiechnął się promiennie, zanotował zamówienie i oddalił się w stronę baru.
- To nie jest fair, wy sobie tak fajnie mówicie po hiszpańsku, a ja jestem taka kiepska, nawet boję się odzywać. – Lena położyła głowę na stole.
- Oj tam, oj tam, nauczysz się, dwa tygodnie i będziesz śmigać ;) – Aga poklepała koleżankę po ramieniu.
- Obyś miała rację, niby podstawy znam, ale tak w realu mam barierę.
- Chyba każdy przechodził przez taką blokadę, nic się nie przejmuj. Przejdzie ci, najszybciej uczy się języka przebywając wśród nativów. Znajdziemy ci jakiegoś prywatnego męskiego tutora i zobaczysz jak szybko się przełamiesz ;) – dodała Vicky, na co wszystkie trzy roześmiały się radośnie.
Pogoda w Madrycie była przepiękna, słońce świeciło na niebie tylko od czasu do czasu pojawiała się jakaś zabłąkana chmurka. Dziewczyny siedziały w cieniu kawiarnianych parasoli przeglądając gazety i wymieniając się uwagami co jakiś czas.


Głosuj (1)
Eboniczek 00:30:00 5/12/2010 [Powrót] Komentuj

|| xDGabuskaxD ||
Siema ;) Widzę tego bloga po raz pierwszy i bardzo mi się spodobał. Do tej pory przeczytałam tylko do tego 2 rozdziału i będę czytała dalej. 1 mnie martwi : pisane było, że są po dwa fotele w samolocie. A z tego co czytałam sie okazuję, że jest inaczej. xP Jakaś pani/ Grubasek :D/ Aga o.O Czekam na wyjaśnienia ;)
Kocham ten blogasek <3 xP
http://xDGabuskaxD.id.joe.pl/ || data: 14:13:53 5/01/2011
zalogowany || IP: zalogowany

|| bez podpisu ||
Witaj, przepraszam że odpisuję tak późno.
Po pierwsze to bardzo miłe co napisałaś o moim blogu i jestem zadowolona że są ludzie, którzy doceniają moją pracę.
po drugie muszę napisać, że jak dla mnie piszesz rewelacyjnie i nie mogę się doczekać dalszego ciągu. Proszę o informacje o nowych notkach jeżeli nie będzie to prbolem :)
Pozdrawiam serdecznie
Curious
http://inthebritneyzone.blog4u.pl/ || data: 12:05:16 11/12/2010
zalogowany || IP: zalogowany

|| Tosia. ||
Hm... Trochę dlatego, że między mną a Michałem wszystko w jak najlepszym początku i trochę dlatego, że nie lubię obnosić się tym, że ze sobą jesteśmy, co robimy, ile razy dziennie się sprzeczamy o błahostki i w ogóle. A Błażej... Stanie się sławny, jeżeli nadal mnie będzie tak kopał po dupie. Ale ja mu kiedyś oddam, oj, oddam...
Łyżwy dobra rzecz. ;D
http://tosiaa.wjo.pl/ || data: 17:00:49 10/12/2010
zalogowany || IP: zalogowany



Podstrona: *1* / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9